All Points Bulletin

Spośród wszystkich przyszłorocznych premier APB stanowi największą niewiadomą. Jeśli w tym gangstersko-policyjnym sieciowym shooterze wszystko będzie zrobione jak należy, może to być hit na miarę World of Warcraft. Każdy medal (MMO-del?) ma jednak dwie strony...

O APB pisaliśmy już kilka razy, nigdy jednak ten tytuł nie doczekał się większego tekstu. Głównie dlatego, że informacje na jego temat ujawnianie były w małych dawkach, a przez długi czas mało kto (oczywiście poza przedstawicielami firm Realtime Worlds i Electronic Arts) miał w ogóle możliwość zobaczyć go w akcji. Na szczęście przełom listopada i grudnia przyniósł zamknięte testy wersji beta APB i wreszcie wiemy na temat tej produkcji dużo, dużo więcej.

Reklama

GTA MMO

Najpierw podstawy. Czym jest APB? Przez długi czas miałem wrażenie, że najlepiej opisuje tę grę stwierdzenie, że to "GTA w wersji MMO". Tak naprawdę nie jest to jednak najodpowiedniejsze porównanie. Seria Grand Theft Auto bazuje na rozbudowanym scenariuszu i złożonej symulacji życia współczesnego miasta, zaś w APB fabuły właściwie nie ma, a metropolia, w której toczy się rozgrywka, jest tylko tłem dla działań graczy. W rzeczywistości jest to więc dużo bardziej sieciowa gra akcji, internetowy shooter, który tym różni się od Counter-Strike'a czy Battlefield: Bad Company 2, że w sesji na jednym serwerze uczestniczyć może jednocześnie 10 000 osób (choć w tzw. instach po 100 osób), a ciasne, sztywno zaprojektowane mapy zastępuje otwarty, sandboksowy świat.

Świat ów to miasto San Paro, miejsce, które boryka się z wysoką przestępczością. Ostatnimi czasy zamieniło się w prawdziwą strefę wojny pomiędzy gangami a stróżami prawa. Rozpoczynając rozgrywkę, gracze wybierają stronę tego konfliktu - kryminalistów (Criminals) albo policjantów (Enforcers) - i tworzą należącą do danej frakcji postać.

O tym akurat mieliśmy już okazję pisać, ale warto podkreślić jeszcze raz fakt, że edytor postaci z APB jest obecnie (i pewnie będzie nadal w dniu premiery) najbardziej zaawansowanym narzędziem tego typu. To wynik dwóch rzeczy: po pierwsze dziesiątków parametrów, które można samodzielnie ustalić, a które opisują nawet wielkość dziurek nosa bohatera; po drugie zaś wysokiej jakości tworzonego modelu.

W grach, które dotychczas pozwalały samodzielnie określić wygląd postaci (np. w serii The Sims czy produkcjach EA Sports), awatar zawsze był mniej lub bardziej stylizowany, tymczasem w APB mamy do czynienia z realizmem w HD. Tu nawet największy gangster, ekstrawagancko owłosiony i wytatuowany od stóp do głów, wygląda jak ktoś, kogo przy odrobinie szczęścia (czy też raczej pecha) można spotkać w jednej z niebezpiecznych dzielnic Nowego Jorku, Rio de Janeiro czy Hongkongu.

07, zgłoś się

Na ulicach San Paro wojna pomiędzy gangami a policjantami toczy się cały czas, ale nie znaczy to wcale, że po zalogowaniu na serwer można przeładować broń i zacząć strzelać do wszystkich dookoła. Tutaj liczy się wykonywanie misji, które zlecają sterowane przez AI postacie niezależne, czyli tzw. kontakty. Zadania są generowane w czasie rzeczywistym, z uwzględnieniem tego, co dzieje się na serwerze, i oczywiście różnią się w zależności od strony konfliktu reprezentowanej przez gracza. Gangsterzy będą musieli m.in. kraść wskazane samochody, zabijać określone osoby lub rabować banki, policjanci zajmą się zaś rozbrajaniem bomb, misjami eskortowymi i innymi podobnymi.

Wszystkie misje składają się z kilku (zwykle pięciu) konkretnych zadań, i o ile pierwsze, a czasem drugie jest zwykle proste i polega po prostu na dotarciu we wskazane miejsce, tak z każdym kolejnym poziom trudności rośnie. Głównie dlatego, że APB śledzi cały czas zachowania uczestników rozgrywki i w odpowiednim momencie podnosi poprzeczkę, kojarząc ich ze sobą. Sprawdza siłę i umiejętności grupy, w której znajduje się gracz, szuka dla niej jednej lub kilku przeciwnych, które reprezentują podobny poziom, i nasyła jednych na drugich.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje