Nokia powstanie z popiołów?

Niegdysiejszy gigant na rynku urządzeń mobilnych ostro dołuje. Ta sytuacja może się zmienić, jak twierdzą specjaliści z agencji Standard & Poor.

Włodarze fińskiej firmy muszą w tych dniach przeżywać prawdziwą huśtawkę nastrojów. Za sprawą raportu ABI Research szefowie Nokii poczuli zapewne, że grunt osuwa im się spod nóg. Analiza prestiżowej agencji S&P sprawiła jednak, że dla uznanej firmy znów nieśmiało zaświeciło słońce.

Nie jest tajemnicą, że kondycja finansowa Nokii jest coraz gorsza, mimo iż organizacja wciąż jest jednym z największych graczy na rynku mobile. Z aż 23 procentami udziałów Nokia plasuje się zaraz za Samsungiem (26%). Apple jest trzeci z 10 procentami. O ile jednak pozostałe firmy rozwijają się bardzo dynamicznie, Nokia zmuszona jest sięgać po rezerwy gotówkowe, aby utrzymać status quo. Analitycy ABI Research zakwestionowali nawet utrzymanie płynności finansowej spółki w perspektywie najbliższych 12 miesięcy! 

Reklama

Koło ratunkowe rzuca Standard & Poor, podkreślając, że bardzo dobre wyniki sprzedaży modeli z serii Lumia powinny pozwolić Finom odbić się od dna. Wydaje się nawet, że w dłuższej perspektywie mariaż Nokii z systemem operacyjnym Windows Phone może okazać się świetną decyzją, a nie, jak podkreśla wielu ekspertów, gwoździem do trumny spółki.

Warunkiem pomyślnego rozwoju wydarzeń jest oczywiście utrzymanie obecnego tempa sprzedaży chwalonego telefonu. Już pod koniec 2012 roku będziemy wiedzieli, czy Nokia radzi sobie ze spłatą zobowiązań bieżących, bez nadmiernego obciążania rezerw. Jeśli tak będzie, 2013 rok będzie dla Nokii rokiem nadziei.

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama