Chiny wypowiadają wojnę Google?

Reklama

W oficjalnym oświadczeniu, które ukazało się wczoraj, rząd Chińskiej Republiki Ludowej wyraził swoje zaniepokojenie z powodu dominującej, jego zdaniem, pozycji amerykańskiego giganta branży IT na rynku smartfonów w Państwie Środka.

Czy to oznacza, że kalifornijski potentat może już zacząć pakować manatki? Powodem szczególnego niepokoju chińskich władz w odniesieniu do Google, była szczególna pozycja najpopularniejszego obecnie mobilnego systemu operacyjnego w Chinach - Androida. Głos w tej sprawie zajął sam Minister Przemysłu i IT ChRLD, wygląda więc na to, że sprawa jest rzeczywiście poważna.

"Instytuty działające w sektorze R&D w naszym kraju są za bardzo uzależnione od Androida w zakresie badań nad systemami operacyjnymi" - czytamy w oficjalnym dokumencie wystosowanym przez chiński rząd.

"O ile sam system jest w pełni otwarty i dostępny dla deweloperów, know-how i najważniejsze dane związane z architekturą i dalszym rozwojem tego środowiska są w pełni kontrolowane przez Google" - czytamy dalej w dokumencie.

Chińczycy są znani z podejmowania działań, które nie sprzyjają budowie wolnego rynku w swoim kraju - dość często faworyzują rodzime przedsiębiorstwa i nie mają nic przeciwko uprawianiu podwójnych standardów w stosunku chińskich i zagranicznych firm. Tymczasem zarówno Google jak i Apple robią wszystko, aby umocnić swoją pozycję w Państwie Środka. Agencja analityczna Flurry poinformowała w zeszłym miesiącu, iż Chiny przegoniły USA i zajęły pierwsze miejsce wśród krajów świata pod względem lczby aktywowanych smartfonów w ciągu roku.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje