BluePrint 3D

Reklama

Chciałbyś zobaczyć Krzywą Wieżę w Pizie, Koloseum albo Taj Mahal? Wszystko to (i więcej) znajdziesz w tej prostej, ale pomysłowej grze na smartfony.

Raz na czas pojawiają się gry, których nie da się porównać do niczego innego. Opracowana przez dziewięcioosobową grupę (w której składzie znalazł się nawet Polak) BluePrint 3D bazuje prawdopodobnie na autorskim, ciekawym pomyśle. W każdym razie nigdy wcześniej nie widziałem czegoś podobnego.

Zabawa w BluePrint 3D polega na obracaniu perspektywy w taki sposób, by pozawieszane w przestrzeni puzzle zaczęły tworzyć jedną, składną całość, np. jakiś mebel (krzesło, biurko itp.) czy zabytek (m.in. wspomniane w leadzie obiekty). Jedyne, co możemy robić, to kręcić obrazem - w prawo, w lewo, w tył, do przodu. Znalezienie właściwej perspektywy nie jest trudne, ale jeśli chcecie zdobyć najwyższe noty, będziecie się musieli mocno postarać. W ocenianiu naszych poczynań liczy się przede wszystkim czas.

Sama zabawa perspektywą nie jest szczególnie ciekawa. W grze pociąga przede wszystkim ciekawość, co też za chwilę ukaże się naszym oczom. W moim przypadku była ona na tyle silna, że przy BluePrint 3D spędziłem kilkadziesiąt minut... i w tym czasie skończyłem całą grę. To znaczy wszystkie dziewięć zestawów tematycznych, takich jak architektura czy technologia. To niewiele, ale gra kosztuje raptem kilka złotych, więc mimo wszystko było warto.

BluePrint 3D nie jest grą na długie wieczory. To krótki przerywnik, który umili nam podróż tramwajem albo oczekiwanie, aż ugotują się ziemniaki do obiadu. Całą zabawę można skończyć w ciągu kilkudziesięciu minut, ale twórcy (w tym wspomniany Polak) przygotowali już pierwszy dodatkowy zestaw poziomów (ze zwierzętami), a w przyszłości wydadzą pewnie kolejne. Więc jeśli tylko się komuś zabawa perspektywą i odkrywanie różnych cudów się spodoba...

[inpl:gamerank rank="4.5"]

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje