Ubisoft nie boi się konkurencji

Electronic Arts i Activision Blizzard nie są straszne Ubisoftowi - zapewnili przedstawiciele francuskiego giganta w jednym z ostatnich wywiadów.

Obserwacja konkurencji i dalszy rozwój to fundamenty strategii firmy, słowem zaś nie wspomniano o sugerowanym wcześniej połączeniu z Take-Two.

Reklama

Dziennikarze magazynu Forbes sugerowali ostatnio, że możliwe jest połączenie Ubisoftu z Take-Two. Do zdobycia drugiej z tych firm wciąż przymierza się inny gigant branżowy, Electronic Arts, jednak Strauss Zelnick (prezes T2) konsekwentnie odrzuca wszystkie oferty "Elektroników". Dziennikarze magazynu Develop rozmawiali ostatnio z Christine Burgess-Quémard, dyrektorem wykonawczym oddziałów Ubisoftu o przyszłości firmy. Temat fuzji z Take-Two nie został tam jednak poruszony.

Mimo tego francuski gigant optymistycznie zapatruje się na przyszłość. Ubi nie zamierza ustąpić pola takim spółkom, jak Activision Blizzard czy właśnie Electronic Arts. "Chcemy rozwijać nasz biznes. Pragniemy kontynuować strategię wnoszenia innowacji, a by to zrobić, musimy dysponować większą liczbą ludzi, większym wpływem na rynek. Każdemu hitowi powstającemu u nas towarzyszą inwestycje w nowe studia, nowe ekipy, nowe projekty... Tak, uczestniczymy w wyścigu, ale nie zajmiemy w nim ostatniego miejsca" - powiedziała Burgess-Quémard.

Ważnym elementem strategii Ubisoftu jest obserwowanie posunięć przeciwnika. Ewentualne połączenie EA z Take-Two nie przyniosłoby jednak radykalnych zmian w funkcjonowaniu francuskiego giganta. "Zawsze miło jest obserwować nowożeńców branżowych. Ewentualny ślub nie wpłynąłby jednak w żaden sposób na działanie naszych studiów i na to, co chcemy dostarczyć naszym klientom" - zakończyła.

gram.pl

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje