Czy faktycznie potrzebujemy i chcemy DSi?

Sony i Nintendo wciąż rywalizują na polu handheldów. Najpierw PSP 3000, teraz DSi. Jednak czy DSi, na wzór Lite'a, ma szansę zdetronizować swojego starszego brata?

Niedawne ogłoszenie przez Nintendo nowej wersji DS-a, DSi, było poprzedzone lawiną plotek i domysłów. Zatem jakiejś szczególnej niespodzianki związanej z tym wydarzeniem nie było. Zresztą nawet bez nich można było wyczuć pismo nosem - już od jakiegoś czasu popyt w Japonii na DS-a systematycznie spadał. Z każdym miesiącem popularność tego handhelda coraz słabiej sobie radziła w Kraju Kwitnącej Wiśnie w starciu z PlayStation Portable. PSP stało się wreszcie godnym rywalem dla dwuekranikowej konsolki po premierze gry Monster Hunter 2 - w pełni zrealizowanej definicji "system sellera". zatem premiera DSi jest spowodowana czystym marketingiem, a nie potrzebą graczy. Głównym celem Nintendo jest jak najdłuższe utrzymanie "momentu" sprzedaży swojej konsolki na jak najwyższym poziomie. Czy jednak taka polityka faktycznie zaowocuje czymś, co zachęci starszych lub nowych graczy do DSi? Czy faktycznie jest sens przesiadać się na tę nowinkę? Jak już wiemy, DSi został wyposażony wwiększe, względem Phata i Lite'a, ekraniki - ich przekątną zwiększono o ćwierć cala czyli nieco ponad 6 mm. Te 6 mm rozkłada się jeszcze oczywiście na wysokość i szerokość, więc ta zmiana jest jedynie kosmetyczna. Nici więc z wrażenia jakby siedziało się na seansie kinie. Zresztą nawet gdyby ekrany zostały powiększone dwukrotnie, to i tak, aby móc odtwarzać filmy, trzeba wyposażyć się w "odpowiedni sprzęt" ze względu na to, że ta opcja w nowej wersji DS-a ponownie nie została przewidziana przez inżynierów pracujących dla Nintendo. Oczywiście nie należy pominąć faktu wyposażenia DSi także w czytnik kart SD. To właśnie na takich kartach będą nagrywane filmiki, przechowywane zdjęcia i muzyka w formacie MP3 i AAC. Na tę opcję czekało wielu użytkowników DS-a i nieraz jej brak był wytłumaczeniem dla zakupu pirackiego programatora.

Reklama

Dotychczas, aby móc zagrać w np. Face Training, trzeba było wykosztować się na specjalną kamerkę dla DS-a. I jest to jedyna produkcja wykorzystująca tę przystawkę. Pytanie, czy aparat, o rozdzielczości 3 megapikseli na przodzie obudowy jest faktycznie potrzebny? W dzisiejszych czasach większość telefonów jest już wyposażona w podobnej jakości ustrojstwo. Zatem powstaje paradoks. DSi chce być multimedialny, ale nie za bardzo - brak filmików nie uczyni go zastępstwem osobnego "odtwarzacza MP4", ale wsparcie dla MP3 jest już pewnym krokiem naprzód. Przednia kamera jest miłym dodatkiem, ale rozdzielczość stojąca w zakresie pomiędzy normalnym aparatem a "oczkiem" telefonu komórkowego ponownie stawia najnowsze dziecko Ninny w rozkroku. Jeżeli chcemy zrobić porządną fotę - weźmiemy osobny aparat ze stabilizacją obrazu i mnóstwem dodatkowych funkcji. Jeżeli jesteśmy na imprezie i chcemy jedynie uwiecznić wykrzywione twarze pijanych znajomych - posłużymy się komórką... Zresztą kto bierze konsolkę na imprezy?

Kolejnym minusem jest z pewnością brak slotu na gry GameBoya Advance. Tym ruchem Nintendo nie tylko odcięło się od obsługi już wypuszczonych przystawek (Guitar Grip (!), Paddle Controller), ale także od biblioteki ponad 2 tysięcy tytułów z GBA. Chociaż to ostatnie tylko pozornie. Gry te bowiem będzie można zakupić w przyszłości za pomocą DS Shop. I to wydaje się rozwiązaniem o wiele korzystniejszym niż poprzednie, bowiem kartridże GBA znikają/zniknęły ze sklepów i coraz trudniej jest znaleźć niektóre tytuły nawet w obiegu wtórnym. Natomiast w DS Shopie uzyskamy dostęp do większości z nich, a ich cena raczej nie doprowadzi portfela do płaczu. Wreszcie wbudowana przeglądarka internetowa - idea szperania po sieci na DS-ie została pogrzebana wkrótce po wypuszczeniu specjalnej wersji Opery. Główną wadą poprzedniego rozwiązania była konieczność użycia dwóch kartridżów, jednak tym razem aplikacja ta zapowiada się o wiele bardziej obiecująco, niż jej poprzedniczka.W zasadzie wszystko rozbija się o to, czy wprowadzona zostanie obsługa technologii flash. Jak wiadomo bez tego do dzisiejszego Internetu nie ma nawet co wchodzić.

Podsumowując - DSi to urządzenie bardzo... niezdecydowane co do swojego kształtu. Twórcy najwidoczniej chcieli konkurować z multimedialnością PlayStation Portable i o ile kamerka, aparat oraz wsparcie MP3 są miłymi funkcjami, o tyle brak możliwości odtwarzania filmików hamuje wybuch entuzjazmu. Natomiast jeżeli chodzi o gry, to tutaj również mamy pewien rozgłos - z jednej strony DS Shop, ale z drugiej nie zapominajmy chociażby o Guitar Hero i kolejnych potencjalnych przystawkach, które mogą sprawić równie sporą frajdę. Oczywiście o ile ma się drugi slot w konsolce... Zatem przed porzuceniem Lite'a dla DSi radzę się głęboko zastanowić. Jeżeli ktoś dopiero przymierza się do zakupu handhelda, to nowa propozycja Ninny jest bardzo atrakcyjna. Z drugiej strony na korzyść starszych wersji przemawia dłużej trzymająca bateria, drugi slot i spora biblioteka aplikacji homebrew. Nie wiadomo, jak będzie wyglądała ta ostatnia kwestia przy DSi, ale wojna wypowiedziana nielegalnym programatorom przez Ninny pozwala przypuszczać, że coś się może w tej materii zmienić.

gram.pl
Dowiedz się więcej na temat: mp3

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje